Rola szkoły w rzeczywistości polonijnej

Czym jest szkoła? W większości nie kojarzy się nam ona zbyt dobrze. Jest jakimś molochem, gdzie każdy walczy o swoje (choć często uczy współpracy). Nie mam zamiaru szkoły oceniać. Ani na plus ani na minus. Wybór każdego rodzica.

ALE

U dzieci dwujęzycznych za granicą sytuacja ma się inaczej. Placówka polonijna jest miejscem, gdzie dziecko styka się z językiem od innych osób niż mama lub/i tata.

Popatrzmy na to inaczej.

Prof. Ewa Lipińska podkreśla często, że człowiek to taka istota, która uczy się słów od innych osób. I to jest logiczne. Jeśli owa istota mieszka za granicą, to uczy się słów polskich od mamy i/lub taty. ALE! Ilość słów używanych przez rodziców jest ograniczona! ("używanych", nie "znanych") I te słowa używane przekazują potomstwu rodzice.

Potem rodzice zaczynają dziecku czytać książeczki. Dziecko wiele z tych książeczek zapamiętuje, ale jeśli nie ma możliwości użycia danego słowa w kontekście, używa go nadzwyczaj rzadko (np. niewiarygodnie, nadzwyczaj, jednakże). Bez tych słów można żyć, a jakże! Jednak jest charakterystyczne dla większości dzieci, których na tym etapie kończy się kontakt z językiem mniejszościowym to, że używają one tzw. języka domowego. Jest to język dość ubogi, bo trudno nim rozmawiać np. o pracę.

Kiedy więc w okolicach zamieszkania rodziny dwujęzycznej znajduje się placówka,która wzmacnia język mniejszościowy - rodzic powinien zapisać do niej dziecko. Oprócz oczywistych oczywistości, jak np. nauka piosenek, wierszyków, czytania i pisania, taka placówka:

a) motywuje do używania języka mniejszościowego,
b) uczy dziecko nowych słów od innych osób (nawet przekleństw, które też są niezbędne w potocznym użyciu języka),
c) uczy rozumienia metajęzykowego (co to podmiot? a co autor miał na myśli?),
d) pokazuje dziecku, że nie tylko ono jest w sytuacji dwujęzyczności (a to bardzo ważne!) i...
e) pozwala przynależeć do grupy.

Oczywiście, nie zawsze jest możliwość zapisania dziecka do takiej szkoły. Wtedy musimy sami wspierać dwujęzyczność, ale zapewniam - ze szkołą i przedszkolem jest dużo łatwiej. Dlatego, jeśli macie taką możliwość - wykorzystajcie ją. Choćby na próbę.

Kaja ma 7 lat i jest w rodzinie mieszanej. Dzisiaj była zobaczyć naszą polską szkołę w Hamburgu. Od mamy dostałam taką wiadomość: "Kaja zachwycona i chciała jeszcze po kolacji odrabiać zadania tacie się chwaliła ze polska szkoła lepsza niż niemiecka..."

Zatem: spróbujcie!

Autor: Katarzyna Czyżycka

Żródło: blog.centrumgloska.pl

Nasi partnerzy

krzewimy CommunityLanc      logo swp napis      logofootbalacademy     znaczek podaruj okragly400

PolskaMacierzSzkolnaslavicadance logo m      GiL logo      konsulatmanchestergodlo z podpisem        gramydladzieci elogopeda  v4 artistic Small

 

 

AGP logo